Baktrian to wielbłąd dwugarbny, roślinożerny. Potrafi żyć w stanie dzikim ale zdecydowana większość baktrianów jest udomowiona. Tak jak ja. Jestem baktrianką o dwóch garbach, jednym ogromnym dla innych i drugim, dużo mniejszym dla siebie. Jestem baktrianką udomowioną, choć trochę dziką, raz wielbłądką, raz wielbłądzicą. Jestem młodą kobietą w późnośrednim wieku, przystosowaną do życia na piaszczystym i nie tylko terenie. Kocham śmiech, ludzi i przestrzeń. Lubię tańczyć. Spróbowałam kiedyś wyobrazić sobie tańczącego wielbłąda. CAMELUM BACTRIANUM VIDEBIS SALTANTEM: zobaczysz tańczącą baktriankę
RSS
czwartek, 27 września 2007
Baktrianka wpadła po uszy
Nie ma zmiłuj. Wpadła po uszy. Wir nowej pracy porwał baktrainkę. Wraca ubita, ze spuchniętym językiem - od mówienia. W głowie szumi, przypominają się sprawy, które jutro koniecznie trzeba załatwić, w nocy śnią się nowe pomysły,dzwonią telefony. Ledwo starcza na rozmowę z Jasiem, w biegu ugotowany obiad jest oczywiście wyrazem miłości, bo sama baktrainka je z reguły coś innego. Za Olą tęskno i wydawałoby, że czegoś żałuje.

A jednak! Jest fajnie. Chce się żyć!
Baktrianka pozdrawia Wszystkim, którym chce się żyć. Tak w ogóle i mimo wszystko. Ahoj!
07:12, baktrianka
Link Komentarze (16) »
środa, 12 września 2007
Kujony są fajne...
Janek ma piersze dni za sobą w nowej szkole - najlepszym gimnazjum w mieście. Jest to zespół szkół integracyjnych, przyjazna szkoła bez dzwonków, gdzie w dwudziestoosobowych klasach w dwuoosobowej obsadzie nauczycieli przedmiotowych, uczeń jest PODMIOTEM, kimś fajnym, zdolnym i kogo warto chwalić. - Mamo, gdzi ty mnie wysyłasz? Tam są same kujony. Ja zwariuję. Moi koledzy z ulicy są normalni - żalił się nieraz.
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
Trochę złota było na tym blogu...( bo mowa jest srebrem )
Milczałam. Ale zamiast urlopów zaczęliśmy latem z mężem nowe prace. I w te największe upały tylko słuchaliśmy relacji, jak pięknie na naszej działce, jaka cudna woda w naszym jeziorze i w weekendy ogłądaliśmy coraz bardziej opaloną rodzinę. Wracamy z pracy ok.17.30 wykończeni dość, komputer w naszym domu jest na tzw.antresoli na piętrze. Ciepło ucieka - jak stanowią prawa fizyki do góry - więc siedzenie w rogrzanym upałem miejscu nie było zachęcające. DLATEGO WSZYSTKICH, KTÓRZY TU ZAGLĄDALI i NOWEGO WPISU BAKTRIANKI NIE ZNAJDOWALI PRZEPRASZAM.
niedziela, 12 sierpnia 2007
Wyjechali na wakacje wszyscy podopieczni...
Baktrianka nie pamięta takiej sytuacji, aby pod jej opieką w ciągu tygodnia nie było jakieś dziecko. Chyba, że w panieńskich czasach...A tak zawsze: albo swoje młodsze lub starsze, albo wnuczki, albo dzieci innych członków rodziny.
sobota, 04 sierpnia 2007
Minun kotimaa on Puola...
Ola doleciała szczęśliwie - to była jej pierwsza podróż samolotem. Najpierw do Helsinek potem do Laponii. Jest zachwycona lotem, oszołomiona białymi nocami, szczęśliwa. Przez miesiąc będzie uczyła się fińskiego, potem jedzie na " swój" socjologiczny uniwersytet.
piątek, 27 lipca 2007
Żegnam kogoś i pracuję...
Nie jestem zbyt aktywna blogowo. Przyczyna jest prosta. Pracuję dużo w dzień a popołudniami chcę jak najwięcej spędzić czasu z Olą. Ona ma już spakowany ogromny plecak do Finlandii, załatwiamy wspólnie ostatnie rzeczy...1 sierpnia wylatuje. Wróci dopiero na Sylwestra.
niedziela, 22 lipca 2007
22 lipca świętować czas?
22 lipca - to w rodzinie baktrianki dzień wielce świąteczny. I bynamniej nie z powodu obchodzonego dawno temu w PRL-u Święta Odrodzenia Polski ale z innych milszych powodów.
środa, 18 lipca 2007
Sposoby mniej lub bardziej oficjalne na radzenie sobie z upałem...
Pierwsze dni nowej pracy baktrianki przypady na potworne upały. Chyba oznacza to, że będzie gorąco! Bo na razie jest. A jak jeszcze będzie? W pracy klimatyzacja ( choć taka pół na pół) co prawda jest, ale dojazd, droga do domu ( autobusem linii 3) upalny jest zbyt.
poniedziałek, 16 lipca 2007
TRZECI CZYNNIK...
Dziś baktrianka zaczyna pracę. Wczorajsze niedzielne spotkanie, które ostatecznie rozstrzygało wiele kwestii, przyniosło efekty. Trwało 5 godzin. Nowa praca, nowy stan ducha... To nowa instytucja w naszym mieście, w ścisłym kierownictwie trzy osoby - jedna z nich to baktrianka. Uau, dużo pionierskich działań - a to żywioł baktrianki. Rodzina też się cieszy!
piątek, 13 lipca 2007
Uwielbiam piątek trzynastego...
- Po prostu uwielbiam. To nic, że dziś z rana zapomniałam uprasować mężowi koszulę - a nigdy nie zapominam. To nic, że podpisując kwit listonoszowi zapomniałam jaki jest mój podpis- ha, ha, ha. To nic, że przed chwilą moje ogromne i prawie wyschnięte "pranie" zmoczył ogromny deszcz. To nic, że nie kupiłam kawy w sklepie - a była to pierwsza pozycja na liście zakupów. To nic.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10